Metody: „z poprawką”, „bez poprawki” i „bieg po biegu”

Zastanówmy się najpierw nad labiryntem z jednym punktem wyboru, takim jak często ostatnio używany jednoelementowy labirynt T. Oznaczmy punkt startowy, czyli wejście, przez S, a dwie skrzynki pokarmowe – przez Pl i P2, tak jak na rysunku 21-10. Niech pokarm znajduje się tylko w Pj. W tym wypadku bieg prawidłowy będzie reprezentowało SPt. Jeżeli nie pozwalamy na poprawkę, biegiem błędnym będzie tylko SP2: zwierzę wyjmuje się z P2 i umieszcza w klatce aż do następnej próby. Jeżeli dopuszczamy poprawkę, bieg błędny przedstawia SP2Pi, ponieważ zwierzę nie znalazłszy nic w P2, później trafia do Pj i dostaje się do pokarmu. i

To jest drzwiczki, które przepuszczają zwierzę, ale uniemożliwiają mu cofnięcie się tą samą drogą. (Przyp, tłum,). chociaż przy niej zwierzę może przez wiele prób uporczywie chodzić do pokarmu drogą okrężną, SP2P1.

Metody „bieg po biegu”, nazywanej też niekiedy „metodą wielokrotnych wysiłków”, używał Lashley (1930) w swych badaniach nad uczeniem się odróżniania u szczurów (str. 88), prowadzonych za pomocą aparatu skokowego. Kiedy szczur dokonał złego wyboru i wpadł do siatki, eksperymentator wyjmował go, umieszczał z powrotem na stojaku i natychmiast przeprowadzał z nim następną próbę nie zmieniając bodźca i powtarzał to tak długo, aż szczur dokonał poprawnego wyboru. Stosując tę metodę w naszym przykładzie z labiryntem T należałoby zwierzę, które poszło do P2, natychmiast ponownie ustawić w S i powtarzać to tak długo, aż badany pobiegnie poprawnie drogą SPj. Jest to też metoda bez poprawki, ale posiada pewne specyficzne cechy: 1) zwierzę wydostaje się z sytuacji eksperymentalnej dopiero wtedy, gdy wykona prawidłową reakcję: 2) przerwa pomiędzy kolejnymi wyborami jest bardzo krótka, wskutek czego pojawia się silna tendencja do alternacji, skutecznie przeciwdziałająca nawykowi kierunkowemu: 3) niektórzy jako jedną próbę liczą całą serię kolejnych reakcji aż do reakcji poprawnej i wzmocnienia: wskutek tego liczba prób potrzebnych do wyuczenia okazuje się tutaj uderzająco mała w porównaniu z liczbą prób potrzebnych przy pozostałych dwu metodach. W związku z tym Muenzinger i Powloski (1951) przestali nawet liczyć pojedyncze „próby” i biorą pod uwagę tylko liczbę wzmocnień i ogólną liczbę błędnych reakcji.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>