Daily Archives 09/13/2015

Upodobania i niechęci wrodzone – kontynuacja

W eksperymencie stanowiącym uzupełnienie poprzedniego (Sheffield, Wulff i Backer, 1951) wykorzystano pewną szczególną właściwość czynności seksualnych szczura. Mianowicie akt seksualny u szczura wygląda następująco: samiec pokrywa samicę w okresie rui, kopuluje z nią krótko, schodzi z niej na chwilę, wchodzi ponownie i tak dalej, w kółko powtarza te czynności wstępne: liczba powtórzeń takiego, wstępnego cyklu czynności może dojść aż do dwunastu, zanim nastąpi ejakulacja. U szczura jest to instynktowny sposób wzmagania popędu i doprowadzania się do orgazmu, jednakże aż do chwili ostatecznej ejakulacji szczur nie uzyskuje fizjologicznej redukcji potrzeby. Usuwając samicę po dwu takich aktach kopulacji wstępnej eksperymentator stosuje przynętę, która nie redukuje potrzeby szczura. Tej właśnie przynęty użyto w omawianym eksperymencie. W eksperymencie zastosowano bieżnię, na której końcu znajdowała się skrzynka docelowa. Samicę wkładano do skrzynki dopiero wtedy, gdy samiec już tam przyszedł. Szybkość biegu, zmienna zależna, zwiększała się z próby na próbę według typowej krzywej uczenia się. Możliwość, że akty wstępnej kopulacji działały jako wzmocnienie wtórne, została wyeliminowana, ponieważ: 1) eksperyment przeprowadzano na szczurach młodych, które nigdy nie przeszły jeszcze całego aktu kopulacyjnego aż do ejakulacji włącznie i tym samym nie miały okazji skojarzyć etapów wstępnych z ostateczną redukcją potrzeby, oraz 2) w ciągu 28 prób nie było żadnych oznak wygasania reakcji kopulacyjnej. Możemy stąd wyciągnąć wniosek, że szczur ma wrodzone upodobanie do wstępnych aktów płciowych i bodźców płynących z tych aktów.

Zobacz

Eksperymenty z sortowaniem – kontynuacja

Ten typ zadań wyzyskali Grant i jego współpracownicy w eksperymentalnych badaniach nad wpływem zmiany wskaźników na czynność sortowania. Serię złożoną z 64 kartek należało rozsortować wkładając kartki do czterech przegródek oznaczonych odmiennymi etykietkami. Nie udzielano żadnej bardziej szczegółowej instrukcji, ‚badanego informowano tylko, że eksperymentator powie mu za każdym razem, czy włożył kartkę do przegrody ,,dobrej” czy do „złej”. Etykietki były następujące: pojedynczy czerwony trójkąt, dwie zielone gwiazdy, trzy żółte krzyżyki i cztery niebieskie koła. Etykietki takie pozwalały sortować karty serii bądź to według barwy, bądź według kształtu, bądź też według liczby szczegółów. Na początku doświadczenia E określał arbitralnie jako „dobre” wszystkie wybory według barwy, gdy jednak badany rozsortował na tej zasadzie prawidłowo 10 kolejnych kartek, E zaczął bez żadnego ostrzeżenia chwalić wybór dokonany według kształtu, potem według liczby szczegółów, a na końcu jeszcze raz powtarzał wszystkie te kategorie. Badani (96 studentów uniwersytetu) odkrywali pierwszą z tych zasad sortowania przeciętnie już po 3-4 próbach, jednakże po pierwszej, nie zapowiedzianej zmianie wskaźników potrzebowali 14 prób, aby zrozumieć, na czym teraz polegają ich błędy i wykryć nową zasadę. Dalsze zmiany wskaźników opanowywali już znacznie szybciej, najpierw po 13 próbach, potem po 9, a wreszcie wystarczało im przeciętnie mniej niż 8 prób. Widocznie badani – a przynajmniej niektórzy z nich – nauczyli się, że należy oczekiwać zmiany wskaźników. W eksperymencie tym, w przeciwieństwie do doświadczeń Heid- breder, pojęcie liczby nie okazało się trudniejsze do stosowania niż pojęcie kształtu, może nawet łatwiejsze, prawdopodobnie dlatego, że liczba szczegółów na obrazkach łatwiej rzucała się tu w oczy (Grant, Jones i Tallantis, 1949).

Zobacz